#100happydays Day 88

Dzień 88

Piątek weekendu początek! Mąż pisze na fejsie, że wróci wcześniej, że będzie o takiej godzinie, że nawet ciemno jeszcze nie będzie! Co robić co robić?? Koleżanka daje cynk – będzie w galerii handlowej! Yes! Pooglądam szmaty, w końcu! Bez chrupków w jednej ręce i soczku w drugiej! Może nawet chwilę pogadamy i loda zjemy, juhu! Wypicowałam się czyli pomalowałam rzęsy, jadę. Jeden sklep, przymierzam płaszczyk -nie dopina się w cyckach, tak ze 2 rozmiary się nie dopina 😛 Chodzę , oglądam, ale fajnie 🙂 Drugi sklep z pierdołami – kupuję coś do zdjęć oczywiście 😉 W powietrzu unosi się zapach gofrów .. Mmm nabieramy ochoty, idziemy, siadamy. I – zaczyna się. Jeden sms, drugi, trzeci… Bo dziecko słania się na nogach (ma  jeszcze 3 godziny do snu i spało w dzień 2,5..), bo on głodny, bo musi się umyć (idzie na imprezę firmową, czyli krótko mówiąc na balety..), bo właściwie to gdzie ja jestem,  to miała być chwila.. Odechciało mi się gofra i sklepów i zakupów…Wróciłam, zajęłam się dziećmi, wykąpałam, nakarmiłam, położyłam spać. Mąż mógł wreszcie zjeść umyć się ubrać, co było bez mojej obecności niewykonalne. I pojechał na imprezę która jest przecież tylko raz w roku więc nie wiem jakim prawem tego dnia akurat zostawiłam go na godzinę z dziećmi. Ja jestem z nimi 24/24 i jem, myję się, sprzątam, obrabiam zdjęcia, robię zakupy, koszę trawę w ogrodzie i robię miliard innych rzeczy – bez niczyjej pomocy. Jestem bogiem chyba albo supermenką!! To niesamowite uczucie! Jak ja to robię? Naprawdę zasnę dzisiaj z poczuciem spełnienia i swojej wyjątkowości 🙂

Dobranoc 🙂

IMG_0360.JPG

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *