Kto rano wstaje ten ma dzieci

Znowu za późno poszłam spać, pracowałam, oglądałam film, a potem przeglądałam wszystkie instagramy i facebooki w łóżku zamiast spać… Kiedy więc zaczęło świtać, modliłam się przez sen aby Panna N i kawaler L spali rano jak najdłużej. Wybiła 6, czuję jak się wierci, jest blisko bo zwyczajowo śpi ze mną gdzieś tak od północy. Delikatnie rozszczelniam powieki ale staram się to robić niezauważalnie, żeby przypadkiem nie zorientowała się że się obudziłam. Wierci się ,kręci na boki (może zaśnie, może zaśnie?) i nagle podnosi swoją rozczochraną głowę, spogląda na mnie i rzuca dwuzębny uśmiech. No nie… ale może jest jeszcze szansa- udaję że śpię! W jej czarnych oczkach widzę już ten diabelski błysk – wystartowała! Jednym raczkiem jest już przy mnie, precyzyjnie łapie za grzywkę i poszarpuje gadając przy tym „tatatatata” o mamie nie wspomina… Wytrzymuje, to mnie nie rusza. Ale to nie koniec. Kiedy grzywka nie działa łapie za włosy które rosną po bokach bliżej uszu, oj tak, wie co robi, tam boli 4 razy bardziej… Jestem twarda. Godzilla przechodzi więc do badania dna oka, a jak i to nic nie daje sprawdza jak daleko może włożyć paluszek do nosa, albo czy na pewno mam swoje zęby a nie protezę którą da się wyjąć… Gdy i to nie pomaga daje mi z placka po twarzy i rzuca się na nos obśliniając mi przy okazji pół twarzy…

No dobra, sięgam po plan B. Obok łóżka mam cały zestaw misiaczków i gryzaczków, wyciągam pierwszego, potem kolejnego i tak co minutę jak wcześniejszy się znudził. Niestety zapas amunicji dosyć szybko zostaje wyczerpany, a z cichutkiego tatata jeszcze pół godziny temu, zrobiło się donośnie -JAAAA ŁAAAAADADADADADDAAAAAAAAIIIIIIIINANANANNANANAN

Sięgam po niezawodną broń – CYC! Zapodaję, zasysa, poklepuje jeszcze, szczypie i drapie moją i tak już zmaltretowaną pierś, ale powoli powoli odpływa…. Taaaaakkk po godzinie męczarni jednak zasypia, bosko… przykrywam się po uszy zamykam oczy i…. słyszę skrzypnięcie drzwi, następnie szybki tupot i zanim zdążę zareagować Leon  jest już w łóżku i bynajmniej nie szeptem mówi: MAMAAAA A WIESZ.. Nataszka zrywa się jak oparzona i po chwili skaczą już po mnie obydwoje…

Witaj kolejny dniu!

🙂

 

kids

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *