Natasha

27 czerwca o godzinie 9.24 przyszła na świat nasza córka Natasha! Waga 3900 gram, długość 55 cm, 10 pkt Apgar.

Życie mamy dwójki dzieci jest już na sporych obrotach, dlatego dopiero teraz znalazłam czas na ten wpis. Nataszka jest kochanym robakiem, kluskiem, larwą 🙂 Pierwszy tydzień był wręcz iddyliczny – jadła, spała, jadła, spała… Już myślałam że może to taki egzemplarz bezproblemowy nam się trafił, ale ale  – wczoraj minęło 2 tygodnie i wszystko się „normuje”. Nasza pięknotka już prawie nie schodzi z rączek i głośno i wyraźnie daje znać o swoim ewentualnym niezadowoleniu 😀 Starszy brat sprawuje się świetnie i nawet nie zatyka uszu (co robił zawsze w przypadku obcych dzieci) kiedy syrena-Natasza się włącza.  Kot również zaakceptował nowego domownika tak więc powoli wszystko wraca do normy 😉

A teraz dla tych o mocnych nerwach, opowiem Wam trochę o porodzie 😉 Niestety po raz kolejny nie był to mój wymarzony poród naturalny.. ale tym razem przynajmniej obyło się bez 34 godzinnych skurczy 😉 W terminie Nati osiągnęła już wagę 3900 i nic nie zapowiadało akcji porodowej…Kolejne dni oczekiwania to kolejne dodatkowe gramy i coraz mniejsze szanse na poród siłami natury. Dlatego też wspólnie z lekarzami podjęliśmy decyzję o cesarskim cięciu. Nie wiem dlaczego (chyba z wrażenia) robiło mi się słabo przed, w trakcie i tuż po operacji… Straszne uczucie i naprawdę dziwię się kobietom które chcą mieć cięcie na życzenie bez konkretnego powodu… Ból po- chociaż już mi znany, to tym razem mocniejszy.  Pierwsze doby, kiedy trzeba intensywnie zajmować się maluszkiem, a ciało odmawia posłuszeństwa – dołujące…No i brak pokarmu, który po cesarce jest dość częstym problemem. na szczęście moja dzielna panna pracowała cały dzień i noc (do 4 rano dokładnie…) nad tym żeby pokarm sobie wyprodukować i od drugiej doby życia ma go aż w nadmiarze 🙂 Pocieszający jest natomiast fakt, że już po tygodniu byłam w pełni sprawna i bez pomocy środków przeciwbólowych. A mając taką kruszynę przy sobie, szybko zapomina się o bólu.

A tak wyglądała tygodniowa Natasza:

A tutaj Natka ma dokładnie 15 dni 🙂

4 Comments

  1. kuku

    Morduj, morduj bo zdjęcia piękne a Natka na nieszczęśliwą nie wygląda 😉
    Przypomina małego Leona. Usta jak Angelina 🙂 Fajnie wiedzieć, że u Was wszystko w porządku. Uściski!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *