Happy Birthday…

Tak się składa, że oboje z Konradem jesteśmy spod tego samego znaku zodiaku – panny… I chyba na tym kończy się zbieżność naszych charakterów 😉 Właściwie nie mamy w zwyczaju obchodzić hucznie tego święta, które z biegiem czasu obchodzi się jakby z mniejszym entuzjazmem… Ale tym razem postanowiłam zrobić solenizantowi niespodziankę. Plan był taki jak to robią w filmach – on wchodzi, a wszyscy krzyczą Stoo Laat! Niestety nie przewidziałam że wróci rano z dyżuru i powie że nie chce mu się spać. Ostatecznie niespodzianką było, że co chwilę ktoś dzwonił do drzwi, a mój zdziwiony mąż otwierał i mówił- to Wy też ? 😉

Moje urodziny były wczoraj, bez gości ale z mnóstwem życzeń na facebooku! Bardzo to miłe 🙂

 

Za menu odpowiedzialny był etatowy szef kuchni, czyli moja mama 😉

Za wydawanie najdziwniejszych dźwięków odpowiedzialni byli: Maja i Leon 🙂

Nie mieliśmy prawdziwego clowna, ale Reksio idealnie sprawdził się w tej roli. Miał nawet swój popisowy numer – podrzucanie baloników noskiem, tudzież ząbkami – aż do ostatniego pęknięcia 😉

Prezenty prezenty i… niczym na kolanach Świętego Mikołaja, zdjęcie musiał mieć każdy! 😀

Leon zdradził tajemnicę zarzucania pajęczej sieci 😉

Niektórzy imprezę przespali, no cóż zdarza się ;)))

Jak Wam się podoba dekoracja tortu? 😀 Jak zwykle starałam się utrzymać w zawodowym temacie męża 🙂

Było super, dziękuję wszystkim za przybycie i utrzymanie tajemnicy 🙂 Buziaki Kochani!

Za zdjęcia dziękuję Madzi i Miłkowi :*

A już na drugi dzień byliśmy w drodze na piękną Sardynię, o której opowiem następnym razem 🙂

3 Comments

  1. marta z lublina

    Pani Moniczko czekamy na post na temat Sardynii:) Moja koleżanka była w tym roku tam na wakacjach i mówiła że jest cuuuudnie:) chętnie pooglądałabym takie piękne widoki w tak pochmurne dni:) pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *