Leniwa niedziela

 

Nadal nie mogę w to uwierzyć, ale mamy zimę! Dzisiaj trochę dosypało, ale też i mocno wiało, więc ze spacerku zrezygnowaliśmy. Dodatkowo Leoncjo złapał mały katar (kocham przedszkole…), więc na kilka dni zostanie w domu żeby się to nie przerodziło w to, co ostatnio, czyli 3 tygodniowe chorowanie…

Bym zapomniała, narzekałam na niemiecką rutynę, a tymczasem wczoraj niespodziewanie odwiedziła mnie koleżanka, spotnan bardzo mile widziany :))))

A dzisiaj tylko ciepłe skarpetki, kubek herbaty albo kawy ( w tej chwili grzańca), kominek, obiadek, spokój i rodzina w komplecie  – zimowy nastrój jak malowany !

Taka to u nas dzisiaj Pani Zima była, sypało aż miło 🙂

Taty często nie ma w domu, ale przyznać trzeba, że jak już jest, to mam święty spokój bo Mały nie schodzi z niego – dosłownie 🙂

Nasza mała krówka jak zwykle wzięła do mordy czego brać nie powinna…norma:)

Te talerzyki znalazłam w domu gdzieś zagrzebane i zakurzone, zostały po właścicielu. Urocze są musicie przyznać 🙂

A dzisiaj zrobiłam lubelski przysmak – cebularze! Uwielbiam cebularze, zdecydowanie kojarzą mi się z domem, i nie można ich tutaj kupić. Ale można zrobić! Wyszły przepyszne, nawet Leon zjadł z całą cebulą i mówił że „PYSNE”. Polecam przepis, znalazłam w jak zawsze niezadownej Kwestii Smaku. Mniam!

A teraz uwaga, będzie patent 😉 Jako że nasze dziecko ZAWSZE kiedy odbieram go z przedszkola ma braki w ubiorze.. A to nie ma dobrze podciągniętych majtek, a to nie ma czapki, szalika, a ostatnio właśnie nie miał rękawiczek(były pod czapką, na głowie – Pani nie zauważyła..), postanowiłam że chociaż z jednym problemem się rozprawię. I te oto rękawiczki spiderman’owskie przyszyłam 😀

Ha! Myślę jeszcze jak przeciągnąć mu żyłkę przez uszy żeby móc mocować czapkę ;))))))))))))))))))))))))

 

Dobranoc 🙂

4 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *