Zima lubi dzieci ( i psy) najbardziej na świecie…

Weekend, weekendzik, weekendziunio 🙂 Po całym tygodniu bieganiny, czeka się na niego z niecierpliwością a jak już jest… no właśnie. W Polsce gdzie pozostała (chlip chlip) cała rzesza moich znajomych, zapewne byłby jakiś wspólny wypadzik, może na obiad, a może na narty, a może po prostu tak o , pogadać. No ale nie jesteśmy w PL, tu trzeba robić takie plany dużo wcześniej, najlepiej jakieś 2 tyg przed 😉 Tu w sobotę jest dzień hiperzakupów (real pęka w szwach), tudzież hipersprzątania. Nikt nie ma czasu, bo przecież sobota…A w niedzielę wszystko jest zamknięte (tak tak) więc nie ma mowy o dokupieniu czegoś. A ja mam to gdzieś, zakupy robię kilka razy w tygodniu na bieżąco, dom ogarniam kiedy mam czas i mi się chce, a ogarnęłam go właśnie wczoraj (ha!) więc sobota cała do wykorzystania na przyjemności 🙂 Niestety jako biedna żona lekarza, jest to jeden z wielu weekendów które spędzam z dzieckiem sama…

Zaraz po późnym śniadanku wybraliśmy się z moją drużyną na sankowy spacer. Niestety okolica w której mieszkamy jest totalnie płaska, i nie było z czego zjeżdżać, ale dawałam z siebie wszystko tracąc wiele zbędnych kalorii jako motorniczy! Oczywiście na spacerze nie zastaliśmy żywej duszy, może prócz pary staruszków przechadzających się pod rękę. Ale dzieci – null.. Było trochę zimno, ale fajnie, świeżo, jasno, no kocham ten śnieg! Po takim przedpołudniu ma się energię na cały dzień, ugotowałam rosołek, upiekłam ciasto, a teraz zasłużenie zalegniemy z Leoncjem przed telewizorem 😛

Dziecko biegnie – pies biegnie!

Dziecko stoi – pies stoi.

Dziecko leży – pies morduje! :))))))))))

Oj tak, zasłużone wylegiwanko 🙂

 

Ciekawe co mój mąż by powiedział, gdybym mu jutro powiedziała:” Kochanie weź dziecko,psa, sanki i aparat, pojeździjcie trochę i porób trochę zdjęć”. Jak myślicie ??? :)))

 

 

 

4 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *