I want to ride my bicycle!

Pogoda znowu nas dzisiaj cudownie rozpieszczała, ciepło, ciepło, ciepło! Dlatego wybraliśmy się z Leosiem na małą wycieczkę rowerową. Ostatnio jeździliśmy jesienią i Leo najwyraźniej zapomniał jak to jest, bo miał pewne opory przed jazdą. Ale gdy po kilku metrach usłyszałam za plecami: „Mamo, jus nie boję!” wiedziałam że wszystko jest ok 😉 a przy okazji odwiedziliśmy przyjaciół i „ciocię Agawcię” co pyszne naleśniki robi! Przy czwartym straciłam rachubę, w każdym razie tyle ich zjadłam, że musiałabym cały dzień pedałować żeby to spalić, hihi.Szkoda że nie zrobiłam zdjęcia, ale zwyczajnie nie zdążyłam, zostały wchłonięte za szybko! Leon od jakiegoś czasu trzyma się zasady „bunt 3 latka” i naleśnika nawet nie chciał spróbować – a bardzo je lubi… Kanapeczek na kolację, które sam robił z tatusiem też uparł się, że jeść nie będzie, po czym usnął na podłodze…Bez mycia, nienajedzony, jak widać jazda na rowerze jako pasażer też jest wykańczająca! 🙂

foto: Agawcia

Do jutra!

2 Comments

  1. babcia

    Cudnie wyglądacie – ale że Leoś ma przypięte stopy ,pierwszy raz widze coś takiego a ja w dzieciństwie wsadziłam nogę w szprychy do dzisiaj mam blizny.Całuje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *