Malowanie, tapicerowanie …

Mam takie zapędy czasem, renowacyjne 🙂 Lubię sobie podłubać, poskrobać, pomalować i tym samym zmienić coś starego w coś nowego, albo odwrotnie !

Tak też było w tym przypadku, krzesła, komodę i stół wynalazłam na ebay, za niedużą cenę nabyłam z myślą, że  sama dokonam „biologicznej odnowy” . Nie są to antyki, ale mają już około 20 lat.  Zgodnie z tym, co przeczytałam w poradnikach czy na innych blogach  – postanowiłam zacząć od usunięcia starych powłok farby. I tu zaczęły się schody…. Jak się okazuje, nie każda farba nadaje się do usunięcia… No ale jak się powiedziało A… Zawzięłam się i jedno krzesło – skrobałam, pocierałam, smarowałam chemią do usuwania farb, szlifowałam – chyba  3 miesiące , albo lepiej… NIC jej nie chciało wziąć! Nie mam pojęcia co to za farba, ale bardziej przypominała mi lakier samochodowy niż farbę do drewna. Jak możecie się domyśleć, po tym pierwszym krześle dałam sobie spokój i resztę po umyciu i zmatowieniu po prostu pokrywałam nową warstwą farby. Co prawda pierwotnie chciałam by była to tylko przecierka z widocznymi słojami drewna, ale po walce jaką stoczyłam – dałam sobie spokój 😉

Efekt końcowy mi się podoba, mimo iż cały proces wymaga sporo czasu, siły i cierpliwości – było warto 🙂

 

Pierwotny wygląd i krzesło w trakcie „obróbki”.

Przed i PO! 🙂

Tkaninę, nieskromnie dodam że CUDNĄ 🙂 znalazłam na http://www.etsy.com/

 

No i graficznie pasują teraz do mojego bloga 🙂

 

Papa!

2 Comments

  1. Bożena

    Zawsze twierdziłam , ze jesteś osobą wszechstronnie uzdolnioną i zdania do tej pory nie zmieniłam. Wygląda na to, że trochę „znam się na ludziach”. Świetne są. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *